piątek, 8 lipca 2016

Rozdział siódmy

Anabelle 

W momencie, kiedy zatrzasnął za sobą głośno drzwi podskoczyła do góry, a po jej ciele przeszedł nieprzyjemni dreszcz. Pociły się jej ręce, serce biło znacznie szybciej niż normalnie, zdradzając zdenerwowanie. Przez długie, ciągnące się w nieskończoność sekundy nie docierało do młodej kobiety co takiego zaraz się wydarzy. Takie rzeczy widziała tylko na filmach, czytała w książkach. Nigdy, nigdy nie przypuściłaby, że to może się przytrafić właśnie jej. Czym sobie na to wszystko zasłużyła? Nie zrobiła przecież w życiu niczego okrutnego. Wydawało się jej, że jest dobrym człowiekiem, który chciał tylko przeżyć kolejny dzień. Żadnych planów na przyszłość nie robiła, przecież nie mogła ich robić. Nie przy rodzicach, którzy przez dwadzieścia lat jej życia trzymali ją w domu nie pozwalając się jej rozwinąć. Od czasu wyjścia z domu liczyła na to, że mając u boku Alexandra, jednego z najpotężniejszych wampirów będzie mogła spróbować w życiu czegoś innego. Teraz ta nadzieja, której się trzymała znikała bardzo, ale to bardzo szybko. Nie potrafiła się dłużej okłamywać. Musiała w końcu samej sobie powiedzieć dlaczego tak naprawdę się tutaj znalazła. Przecież on jej wcale nie zaoferuje lepszego życia. Została sprzedana. Sprzedana niczym zwierzę. Zainteresował się nią on. Może jest ładna i jej buźka przykuła jego uwagę? A może cena była mała i postanowił na niej zaoszczędzić? Głupio wierzyła, że coś się zmieni. Dopiero teraz do niej dotarło jak bardzo naiwna była. Sądziła... Boże, dlaczego się tak wkręcała?! Nawet jeśli to był krótki czas zdążyła samą siebie przekonać do tego, że faktycznie w jej życiu może być lepiej. Teraz, kiedy patrzyła na Alexandra wiedziała w jak ogromnym była błędzie. Jego wzrok... To jak na nią patrzył, ten niepokojący uśmiech na przystojnej twarzy wampira, ten pokój... 
Zrobiła krok do tyłu, jakby chciała się uchronić przed brunetem, który niebezpiecznie zbliżał się w jej stronę. Prośby tutaj są całkowicie zbędne. Była gotowa zrobić wszystko byle tylko uniknąć tego co miało spotkać ją teraz i w przyszłości. Chciała odwrócić wzrok, ale nie była w stanie uwolnić się spod hipnotyzującego spojrzenia wampira. W tej chwili przez głowę przechodziła je setka myśli, które wcale nie były przyjemne. Przecież wiedziała co za chwilę się wydarzy. Czy mogłaby się chociaż spróbować na to przygotować... Odpowiedź była prosta, a Anabelle wiedziała, że na takie coś żadna kobieta nigdy nie była gotowa. To się zdarzało nagle, nikt wcześniej nie uprzedzał, że zamierza ją teraz skrzywdzić i po tym prawdopodobnie nigdy już nie będzie w stanie więcej zaufać jakiemukolwiek mężczyznie. Może była odcięta od świata, ale głupia nie była. Przynajmniej tak się jej wydawało. Znała odpowiedzi na większość pytań, potrafiła się ładnie wypowiadać i mówić prawie na każdy temat. Teraz jednak w tej sytuacji nie miała żadnego pojęcia co powinna zrobić. Jak św zachować. Jak uniknąć tego co miało się zaraz wydarzyć. Zrobiła krok do tyłu, ale zaraz tego pożałowała. Z każdym krokiem w tył znajdowała się coraz bliżej sporej wielkości łóżka. Zdawała sobie sprawę z tego, że nawet jeśli by go nie było to wampirowi wcale by to nie przeszkadzało.
Bawił się z nią.
Sama nie była pewna co tak naprawdę jest gorsze. Świadomość, że zaraz nastąpi coś czego nie chciała czy to, że dla wampira to jest świetna rozrywka. Była bliska płaczu. Czuła napływające do oczu słone łzy, ale uparcie nie pozwalała im spłynąć po twarzy. Chciała być dzielna. Nie chciała pokazywać słabości. Nie przed nim. Jednak teraz wiedziała, że będzie to ciężkie. Może po prostu powinna się poddać. Nigdy nie należała do kobiet, które były silne i potrafiły postawić na swoim. Była bardziej delikatna. Dziewczęca. Teraz wszystko nagle miało się zmienić, a ona miała wpadnie stracić swoją niewinność w najbardziej okrutny sposób. Ten moment wyobrażała sobie zupełnie inaczej. Na miejscu Alexandra miał być mężczyzna, którego kocha, a on kocha ją. Któremu byłaby w stanie oddać się bez zastanowienia. Miała mu ufać... Boże, jaka ona była naiwna! Naprawdę w to wierzyla, aż do ostatniej chwili wierzyla. Jednak teraz całe jej marzenia gdzieś zniknęły, a ona nie chciała więcej marzyć o swoim wyśnionym mężczyznie i życiu u jego boku. Teraz należała do wampira, który zamierzał... zamierzał ją... to słowo nawet nie chciało przejść jej przez myśl. Nie potrafiła o tym pomyśleć, chociaż doskonale wiedziała co się ma wydarzyć.
– Spójrz na mnie – polecił. Spodziewała się usłyszeć groźny ton. Zaskoczył ją jednak tym jak deliaktnie i spokojnie się odezwał. Nie potrafiła spełnić rozkazu wampira. Za bardzo się bała. Doskonale wiedziała co zobaczy, kiedy podniesie na niego wzrok. Możliwe, że będzie się uśmiechał w ten swój niepokojący uśmiech, który przyprawiał ją o dreszcze. – Spójrz na mnie – powtórzył stanowczo.
Nie ruszał się, tkwił wciąż w tym samym miejscu. Lewą rękę zaciskał na swoim prawym nadgarstku. Stał wyprostowany, świdrując wzrokiem Anabelle. I w końcu się zdecydowała na to, aby powoli spojrzeć na bruneta. Spokój wymalowany na jego twarzy był o wiele gorszy niż wszystko inne. Wolała chyba zobaczyć go wściekłego, gotowego do tego, aby rozszarpać ją na małe kawałeczki. Ten spokój był najbardziej przerażający. Nawet gdyby chciała nie mogłaby zrobić teraz nic, aby mu uciec. Przełknęła ślinę. Serce biło jej jak szalone, uderzając boleśnie o klatkę piersiową. Zupełnie jakby zaraz miało wydostać się z jej ciała i uciec daleko.
Sekundy ciągnęły się w nieskończoność. Krew szumiała jej w uszach, a głowa zaczynała pulsować nieprzyjemnym bólem. Zaczynała się coraz bardziej denerwować. Po dłoniach spływał jej pot, klejąc ze sobą razem palce. Naiwnie uspokajała się w myślach, że wszystko będzie w porządku. Może zaraz się obudzi z tego koszmaru i będzie w swoim pokoju, na tym szerokim łóżku wtulona w przyjemne poduszki. Koszmar, to z całą pewnością to tylko koszmar. Prawda jednak była taka, że Anabelle doskonale zdawała sobie sprawę z tego co ma się za chwilę wydarzyć i próbowała to przeciągnąć.
A potem ruszył.
Ciszę w pokoju przerwał przeraźliwy krzyk brunetki. Odruchowo osłoniła się rękami. Ruchy Alexandra jednak były szybsze. Złapał ją za ramiona przyciągając do siebie. Wyrywała się, ale oczywiście wampir miał znacznie więcej siły od niej. Wystarczyło, aby mocniej zacisnął dłonie na jej drobnym, chudym ciele i złamałby bez problemu kości. Próbowała coś powiedzieć, ale żadne słowo nie chciało jej przejść przez gardło. Z łatwością przekręcił ją plecami do siebie. Gorzkie łzy spłynęły jej po policzkach, pociągnęła nosem i mocno zacisnęła powieki. Chciałaby stracić przytomność, aby nie pamiętać nic z tego co miało się wydarzyć. Jeśli tylko by się tak dało... Ale nie dało, a ona mogła tylko pomarzyć o tym, aby faktycznie nic nie pamiętać z tej chwili.
Nie była pewna co stało się najpierw. Poczuła mocne szarpnięcie, a później miękkie usta na swojej szyi. Przyjemne uczucie trwało zaledwie ułamek sekundy. Widziała takie rzeczy na filmach, w szkole pokazywano dokumenty, co się dzieje z człowiekiem, kiedy wampir go ugryzie... Ale ona zawsze była bezpieczna i wiedziała, że nic takiego się jej nie stanie. A jeśli jakoś wampir ją skrzywdzić zapłaci za to życiem. Takie było prawo. Jednak prawo nie obejmowało najwyraźniej Alexandra lub mężczyzna nie przejmował się konsekwencjami swoich czynów. Wrzask, który wyrwał się z piersi kobiety był niezwykle głośny. Czuła gorąca krew spływającą po jej ciele, coraz mocniej zaciskające się na niej palce nieśmiertelnego. Miała wrażenie jakby do jej organizmu ktoś specjalnie wpuścił truciznę, która ją osłabiała. Nieprzyjemne pieczenie wewnątrz ciała dawało o sobie znać.
Jad nie zmieniał w wampira. Do tego potrzeba było czegoś jeszcze. W tej chwili jednak nie mogła sobie o tym przypomnieć. W całości skupiona na bólu, który właśnie zadawał jej wampir. Chyba nawet coś mówiła o tym, aby przestał, zapewne błagała. Nie była w stanie zrozumieć pojedynczego słowa, które wyszło z jej ust. Z każdą Następna sekunda stawała się coraz bardziej otępiała, a jad znajdujący się w żyłach kobiety tylko pomagał jej w tym.
Odrzucił ja od siebie nagle, rozrywając mocniej przy okazji gardło brunetki. Krzyknęła z bólu po raz kolejny tego wieczoru, boleśnie opadając na kolana. Ten ból jednak w niczym nie przypominał tego co działo się z nią teraz. Lekko zdarte kolana były niczym w porównaniu do tego wszystkiego. Płakała, słone łzy spływały po jej twarzy, upadając na podłogę bezgłośnie. A to jeszcze nie był koniec. To dopiero był początek tej chorej zabawy, która najwyraźniej mężczyznę nakręcała coraz bardziej.
Oparła się dłońmi o podłogę, biorąc głębokie wdechy. Wciąż krwawiła, a w powietrzu unosił się słodki zapach jej własnej krwi. Była taka głupia sądząc, że przy wampirze będzie miała lepsze życie  iż z rodzicami. Nadal nie mogła pogodzić się z myślą, że tak łatwo przyszło im oddanie jej za walizkę pieniędzy. Teraz to nie był jej największy problem. Musiała sobie jakoś poradzić, coś zrobić. Cokolwiek zanim stanie się najgorsze.
Słyszała, że się przemieszcza. Ona sama bała się zrobić choćby jeden, mały ruch. Wciąż w tej samej pozycji, klęcząc na podłodze z rękami przed sobą, wyglądała jakby czekała na ostateczny wyrok. Ciałem ci jakiś czas wstrząsały dreszcze. Miała ochotę skulić się na podłodze w kłębek i przeczekać to wszystko.
W momencie, kiedy szarpnął ją za włosy odleciała do tyłu, upadając na plecy. Jedynie cudem jej głowa nie odbiła się od podłogi niczym piłka. Stanął nad nią, przyglądając się jej obojętnym wzrokiem. To naprawdę było przerażające, kiedy się patrzył na nią w ten sposób. Schylił się powoli, tym razem deliaktnie podniósł ja do góry. Stała niepewnie na wysokich obcasach, które jeszcze jakoś się trzymały na jej nogach. Zadrżała, kiedy uniósł jej podbródek do góry, zmuszając ją do tego, aby na niego spojrzała. Lubił patrzeć swoim ofiarom w oczy. Ten strach i błaganie o to, aby pozwolił im przeżyć... Powoli przeniósł wzrok na ranę na jej szyi. Krew powoli przestała się z niej sączyć. Wystarczył jednak delikatny ruch, aby krew na nowo zaczęła płynąć. Przyklejone do skóry włosy zabrał na bok, całkiem odsłaniając jej ranę. Schylił się i powoli, deliaktnie przesunął wierzchem języka po ranie.
– Nic się nie dzieje – wymruczał, aby dać jej trochę fałszywej nadziei, że faktycznie wszystko już jest w porządku, a scena przed chwilą była tylko wybuchem złości. Potrafił z łatwością wpłynąć na myśli dziewczyny. Sprawić, aby się go nie bała, ale gdzie wtedy cała zabawa? Przez chwilę zastanawiał się,  że może wszystko zbyt szybko się dzieje, ale szybko odrzucił od siebie te myśli. Wszystko działo się w swoim tempie. Już i tak dużo czasu czekał na to, aby w końcu zabrać ją do siebie.
Powoli skinęła głową na jego słowa, naiwnie się na to nabierając. Nie powinna była uwierzyć w to wszystko. Ale jego głos był taki pewny siebie, delikatny i... jak ktoś mógł po takim czymś wciąż zachowywać spokój? Jad wciąż krążył po ciele dziewczyny, powoli paraliżując następne części ciała. Wiedziała, że tak się dzieje. Liczyła jednak na to, że nie będzie to trwało długo. Próbowała sobie przypomnieć z zajęć co się działo z człowiekiem po ugryzieniu, ale jak na złość nie potrafiła sobie przypomnieć niczego. Zupełnie jakby z jej głowy wyparowały nagle wszystkie informacje dotyczące istot nieśmiertelnych. Akurat w momencie, kiedy potrzebowała tego najbardziej. Osunęła się w ramionach bruneta. Sprawnie ją złapał podtrzymując wciąż w pionie. Powoli cały ból, który czuła w związku z jadem znajdującym się wewnątrz niej mijał. Nastąpiła ulga.
Ulga, która nie będzie trwała długo.
Czekał na odpowiedni moment, aby w końcu ją zaatakować. Dopóki była otępiała nie mógł tego zrobić. Chciał, aby poczuła dokładnie każdą rzecz, którą zamierza jej dzisiaj zrobić. Nikt go nie nauczył szacunku do kobiet, jak je traktować i się z nimi obchodzić. Od zawsze robił to na co w danej chwili miał ochotę. A to czego chciała, co czuła druga strona nigdy się nie liczyło. Może kiedyś, w odległych czasach, których nie pamiętał potrafił porozumieć się z drugą osobą. Jednak teraz... teraz tego nie robił i nigdy więcej nie zamierzał. Lubił gry. Gry były ciekawe. Wciągały i zawsze dawały fałszywe nadzieje na coś co nigdy miało nie nastąpić. Grał od wielu, naprawdę wielu lat. Już nawet przestał liczyć. I o dziwo nie zaczynało mu się to nudzić.
– W porządku – zaczął. Zachował się poważnie, zupełnie jakby miał za chwilę faktycznie dziewczynę wypuścić i pozwolić jej odejść. Nic takiego jednak miało się nie zdarzyć, a na pewno nie na jego warcie. Podejrzewał, że z czasem będzie próbowała uciec. Betty też próbowała to zrobić i nie wyszła na tym dobrze, a skończyło się jak skończyło.
Powoli dawała radę już stać o własnych siłach i nie musiała być przez niego podtrzymywana. Odczuwała, że to dla niego pewnego rodzaju ciężar. Ale równie dobrze mogło się jej tylko wydawać i tak naprawdę wcale mu  nie przeszkadzało to, że musiał ja trzymać.
Wszystko zaczęło się dziać naprawdę szybko. Nawet nie wiedziała w którym momencie przyciągnął ją do siebie brutalnie, niemalże rzucając na łóżko, które tylko wyglądało na przyjemnie wygodne. W rzeczywistości jednak Anabelle miała wrażenie, że upadła na coś naprawdę twardego. Z jej ust wyrwał się cichy jęk. Materac pod wpływem ciężaru Alexandra nieco się załamał. Poczuła jego rękę na swojej głowie. Przycisnął ją do poduszki. Z łatwością by sobie poradził z nią, wcale nie musiał robić takich rzeczy. I tak wystarczająco wystraszył kobietę. Ponownie zaczęła płakać. Wierzgała się na wszystkie strony próbując zrzucić z siebie mężczyznę. Był on jednak od niej znacznie silniejszy i cięższy. Ledwie udało się jej przekręcić głowę na bok. Pomyślała, że może popełniła błąd robiąc to. W końcu może gdyby trochę dłużej przytrzymał jej głowę przyciśniętą do poduszki udusiłaby się... Jasne, nie chciała umierać, ale w tej sytuacji... Nie wiedziała co jest gorsze. Nie potrafiła zdecydować.
Trzymał ją jedną ręką, drugą rozrywając cienką sukienkę, która na sobie miała. W czasie, kiedy rzucał Anabelle na łóżku zrzuciła z nóg szpilki, a może to raczej one same z niej spadły. Naprawdę nie wiedziała. Teraz zaczynało jej już wszystko być obojętne. Chciała mieć z głowy tą całą sytuację. Chciała płakać i krzyczeć w tym samym momencie.
Nigdy wcześniej nie miała styczności z mężczyzną. Wszystko co przeżywała z Alexandrem robiła po raz pierwszy. Chciała czegoś zupełnie innego od życia. Sądziła, że jej życie będzie wyglądać inaczej, a tymczasem... tymczasem zaraz miała zostać zgwałcona przez swojego właściciela.
Żadne z tych słów nie brzmiało dobrze.
Cichutko łkała, pragnąc, aby ten koszmar zakończył się jak najszybciej. Nie wiedziała co się dzieje teraz za jej plecami. Ręka Alexandra wciąż znajdowała się na jej głowie przyciskając do poduszki. Poruszał się na łóżku, ale Ana nie była w stanie stwierdzić co tak naprawdę robi. Kiedy jej sukienka została rozerwana w pół jęknęła cicho, czując, że najgorsze dopiero przed nią. I tak było. Co będzie musiało się jeszcze stać, aby naprawdę uwolniła się od tego tyrana? Nie minęło dużo czasu od wyjścia z domu, a wydarzyło się zdecydowanie zbyt wiele. Nachylił się nad nią przykładając usta do jej ucha.
– Spodziewałaś się czegoś innego, hm? Prawda jest taka, że ze mną nie będziesz miała szczęśliwego życia. Nie jestem księciem, który zabierze cię od rodziców do wyśnionego zamku na szczycie góry – mówił. Miała wrażenie, że w tym momencie z niej szydzi. Naśmiewa się z naiwnych, dziecięcych marzeń. – Nie będziesz tego miała. Nigdy. Nie przy mnie.
Chciała coś odpowiedzieć, ale chwile później poczuła ból, którego nie czuła nigdy wcześniej. Ta chwila miała być wyjątkowa, coś znaczyć, a tymczasem została potraktowana jak zwykła dziwka. A nawet gorzej. Tym razem nie dała rady nie krzyknąć. Z każdym kolejnym pchnięciem miała coraz mniej siły. Czuła się upokorzona. Alexander przez cały czas do niej mówił, nabijał się z niej i z tego co sobie myślała. Z cała pewnością przenikał do jej umysły, wygrzebując kolejne marzenia i niszczył je, równie sprawnie jak te o znalezieniu prawdziwej miłości. Teraz to już nie było możliwe. Nie po tym wszystkim co się stało. Co się dzieje.
Sama nie wiedziała czy, kiedy z niej wyszedł poczuła ulgę czy może jeszcze większy ból. Chciała się skulić, objąć ramionami nogi i chociaż próbować zapomnieć, ale i to nie było jej dane. Przewrócił ją na plecy, jedną dłoń zacisnął na jej gardle, a drugą sprawnie pozbył się reszty materiału, który opinał jej ciało. Z jej gardła wydobył się bliżej nieokreślony dźwięk, kiedy zaczęło brakować jej powietrza. A potem znowu poczuła go w sobie. Znacznie brutalniej niż poprzednim razem.  Teraz jednak była zmuszona do tego, aby patrzeć w oczy mężczyzny.
Świetnie się bawił.
Czuła, że zaczyna się jej robić niedobrze. Jeszcze trochę i zwróci, a tego nie chciała. Wolała nie myśleć co mogłoby się wtedy stać. Zacisnęła mocno wargi i to samo chciała zrobić z powiekami, jednak nie była w stanie. Kazał jej sobie patrzeć w oczy... Nawet jeśli nie chciała powinna wykonać ten rozkaz.
– Mała suka – warknął. Odsunął się od niej i zmierzył wzrokiem, tym razem jednak spoglądając na nią z obrzydzeniem. Sam ją do tego doprowadził i był z siebie zadowolony, tego nie ukrywał. Jednak teraz cała zapłakana i zakrwawiona nie robiła najlepszego wrażenia. Stanął nad łóżkiem, nie spuszczając z niej wzroku, aż w końcu jedyne co zrobił to splunął na Anabelle i zapinając spodnie odwrócił się i wyszedł z pokoju.
Leżała plecami na łóżku patrząc się załzawionymi oczami w sufit. Zrobił z niej zwykłą dziwkę. wykorzystał. Upokorzył. Złamał.
Najgorsze było to, że to dopiero był początek.
Cześć! Wiem, że dawno mnie tutaj nie było. Planowałam dodać rozdział jeszcze w czerwcu, ale niestety moja wena jest bardzo kapryśna i wyszło jak wyszło. Aktualnie jestem na wakacjach i nie mam stałego dostępu do laptopa czy komputera, a tablet nie chce współpracować. Większość tego rozdziału pisałam na telefonie, co jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Niestety nie  jestem w stanie wyłapać wszelkich błędów, a jedynie przeleciałam wzrokiem czy nic nie jest podkreślone na czerwono... więc wszystko inne poprawię na spokojnie.
Boję się oceny tego rozdziału, bo jestem cholernie niepewna tego co właśnie napisałam. To zdecydowanie jeden z najtrudniejszych rozdziałów jakie mi przyjdzie opisać, a naprawdę... będzie coś znacznie gorszego od tego. Jednak ja się już zamykam i nic więcej nie mówię. Dziękuję za wszystkie komentarze. One naprawdę dodają skrzydeł do pisania. <3  Ja już swój monolog kończę. Do zobaczenia może jeszcze w tym miesiącu, a jak nie.... To widzimy się w przyszłym, kiedy wrócę do domu i będę mogła dla was pisać bez końca. <3

12 komentarzy:

  1. Moje <3 Chociaż się boję ;-;

    Nessa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny raz zabieram się za komentarz, ale nie mam pewności, co mi z tego wyjdzie. Mam mętlik w głowie, sama nie wiem od czego zacząć i… Tak więc możliwe, że będzie chaotycznie i dość krótko jak na mnie.
      Trochę poczekaliśmy, wiem dlaczego i dobrze znam ten ból pisania na telefonie. Ale rozdział się pojawił i wciąż jestem zachwycona, nawet pomimo tego, że ilekroć widzę ten gif z Laną, mam dreszcze. Dopiero teraz dociera na mnie to, na co się porwałaś i wciąż jestem w równym stopniu przerażona, co i pod wrażeniem. Bo, szczerze mówiąc, za pierwszym razem nie zorientowałam się, co tak naprawdę ma się stać – sądziłam, że może się z niej napić, ale… nie teraz. Zrozumiałam dopiero kiedy zaczęłaś pisać i pokazywałaś mi fragmenty.
      Masz wątpliwości, co mnie nie dziwi – napisać taką scenę, to wyzwanie pod każdym względem, zwłaszcza emocjonalnym. Nie wiem, czy sama dałabym radę, a Ty… Uwierz mi, że wyszło. Do tej pory nie wiem, jak się nazywam. Pojechałaś po emocjach niemniej niż King, a to coś znaczy, prawda? Spodziewałam się tego, ale czym innym jest wiedzieć, że coś się wydarzy, a czym innym to przeczytać. Pisałam Ci już, że było chaotycznie, ale tak jest lepiej; wątpię, by Ana odbierała cokolwiek innego prócz cierpienia, upokorzenia i właśnie chaosu.
      Nie wiem, czy powinnam dodać. Wszystkie kochamy mrocznych dupków, prawda? Ale tez obie od początku wiedziałyśmy, że Alex nie będzie wampirkiem do kochania, nawrócenia i zachwycania się. Już teraz przekroczył jedną z granic zza których się nie wraca. Kiedy zrobił jej to drugi raz, każąc patrzeć w oczy… O kurwa – że pozwolę sobie zacytować pewną osóbkę (musimy się wspólnie napić T-T), bo tylko to mi przychodzi do głowy. Gryzienie, to wszystko… To można było przełknąć. Potem zaczęło się piekło. O tym, jak potraktował ją na koniec, chyba nawet nie wspomnę.
      Jest… dobrze. Jeśli chodzi o opisy, emocje… Odcinając się od akcji, zapewniam Cię, że nie masz co się rozwodzić, bo dałaś z siebie wszystko. I cholernie podziwiam, że się udało, bo tematykę wybrałaś sobie trudną jak nie wiem co – teraz to widzę, pewnie jak i Ty sama.
      Nie wiem, co mogę dodać, wiem dodam na koniec, że czekam na ósemkę. Beauty and the beast to coś zupełnie innego, świeżego i wiem, że będzie trudne, ale… po prostu zamierzam dotrwać do końca.
      Weny, kochana. I udanych wakacji :3

      Nessa.

      Usuń
  2. Rozdział, nareszcie dodałaś rozdział! <3


    Ja, um...


    Gabi, słońce, wrócę tu, jak się jakoś pozbieram, hm? Myślę, że wybaczysz mi tę drobną niedyspozycję. Ja po prostu... Wow.

    Klaudia99

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okay, witam ponownie. Dwadzieścia cztery godziny to nadal niewystarczająco dużo, by oswoić się z tym, co napisałaś. Jednak chcę mieć już komentarz z głowy - tym bardziej, że to i owo powiedziałam Ci już prywatnie.
      Nessa w swojej wypowiedzi przytoczyła słowa, które cisnęły mi się na usta chwilę po przeczytaniu i wstępnym "przetrawieniu" tego i owego. (A gdzie prawa autorskie? ;P) Na to po prostu nie dało się inaczej zareagować - a przynajmniej mnie się nie udało. Szczerze? Spodziewałam się. Jak babcię kocham, przeczuwałam, że poruszysz w siódemce taki a nie inny motyw. Niemniej kiedy już zaczęłam czytać, a wszystkie moje podejrzenia zaczęły się potwierdzać...
      Ness wspomina, że było chaotycznie. Może i było, sama nawet nie wiem, bo podczas czytania ja sama miałam mętlik w głowie, więc jak nigdy nie skupiałam się na szczególikach. Pojechałaś po emocjach - i pod tym podpisuję się całkowicie. Tak jak pisałam ci wcześniej - nie ukazałaś całej sytuacji w ordynarny, niesmaczny czy wręcz wulgarny sposób. Wręcz przeciwnie. Oddałaś wszystkie emocje -strach Any, jej obrzydzenie do oprawcy a potem samej siebie, ból - co jest chyba jeszcze gorsze. Szczerze? Sama czuję się... no też właśnie.
      Jeden z lepszych rozdziałów, mówię to z ręką na sercu. Twoje opisy zawsze były na dobrym poziomie, ale te z siódemki... Nessa cały czas ostrzega mnie, że to dopiero początek. A ja drżę na samą myśl, co będzie dalej.
      "Lubił gry. Gry były ciekawe." Ten fragment absolutnie podbił moje serce. W całości opisuje Alexa. On uwielbia się bawić, ale przy tym nie stosuje żadnych zasad. A już na pewno nie dostosowuje się do żadnych reguł - tym bardziej tych moralnych. Ale czy, powiedzmy to głośno, gwałt można nazwać zabawą, g r ą? Ja pieprzę, to przechodzi jakiekolwiek pojęcie zabawy - a rozpatruję ten termin pod każdym kątem, naprawdę. To chore, spaczone przeświadczenie, że jest się królem, że można wszystko bo jest się... No właśnie, kim? Wampirem? Czy może mężczyzną, który może pomiatać kobietą, bo ma takie widzimisię? Bo ją sobie k u p i ł?
      Jezu, nie mogłam się doczekać "akcji". Teraz oddałabym wszystko za urocze, słodziaśne laf story x.x
      Znów odwołam się do komentarza Nessy, chyba się nie obrazi :p Gwałt to jedno. Odebranie w ten sposób cnoty to drugie. A zmuszenie, by podczas... tego patrzeć swojemu dręczycielowi w oczy... To chyba najgorszy sposób na, sama nie wiem, ośmieszenie - z braku laku i tak można by to nazwać. Grzebanie w jej umyśle, rujnowanie jej marzeń o normalnym życiu... Ona już tyle przeszła, tyle wycierpiała. A on nie zamierza jej okazać za grosz życzliwości, wyrozumienia... Nie wiem, czegokolwiek. "Dupek" wydaje się być w tym momencie niewystarczająco negatywnie nacechowanym terminem ;-;
      Reasumując - rozdział cudowny. Tak emocjonalny, że nadal o nim myślę. I tak jak zdarza mi się przypominać sobie co nieco z czytanego trochę wcześniej rozdziału, teraz boję się scrollować w górę. Ilekroć widzę gif z Laną, przechodzą mnie ciary.
      Pozostaje mi czekać na ciąg dalszy, choć, przyznaję, boję się.
      Weny, sprawnego sprzętu i słoneczka - u nas w Polsce naprawdę z nim średnio :p

      Ściskam,
      K.

      Usuń
  3. Wow... Pochłaniałam każde kolejne zdanie i miałam coraz szerzej otwarte oczy. Rozdział jest idealny pod każdym względem. Wszystko zostało tak realistycznie przekazane, aż ciarki przechodzą. Biedna Ana, jestem ciekawa jak ona sobie z zaistniałą sytuacją poradzi. Alex jest po prostu wcieleniem diabła i chyba o to chodziło. Uwielbiam obie postaci i nie mogę doczekać się, aż akcja się rozkręci!
    Weny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej!
    Ty wiesz doskonale, jak długo zabierałam się za ten rozdział i doskonale wiesz też dlaczego. Ale kiedyś trzeba przeczytać, prawda? Jak nie dziś, to jutro, więc po co odwlekać nieuniknione? :D
    Cóż, za drzwiami wyobrażałam sobie na przykład salę tortur, ale Ty mi zaspojlerowałaś i napisałaś "Meble z Ikei" XD
    Tak swoją drogą, krótko mówiąc, rozdział pierwsza klasa. Wszystko jest opisane jak w dobrej książce i nie wątp, że coś Ci nie wyszło - nie można! Wiesz, że się bałam, ale cholera... załączyły mi się funkcje sadystyczne, których tak dawno nie było we mnie *.* Nie ważne. Chociaż zdecydowanie ciężej się czyta, w moim przypadku, niż pisze :D Jestem chora na głowę i ja lubię takie sceny opisywać :x (wiesz, często uderzałam się w głowę)
    Jednak nie ukrywam, że naprawdę szkoda mi dziewczyny. Żadna kobieta nie powinna być tak potraktowana. To na zawsze pozostawi w niej uraz. Ma dziewczyna w życiu pecha. Najpierw rodzice ją sprzedają, a potem... Wolę chwilowo nie myśleć, co będzie potem.
    A Alexa nie usprawiedliwia NIC z czynu, którego się dopuścił. Zachował się... tu nawet nie ma odpowiedniego słowa. Cholera. Za to, co zrobił powinien zginąć. Tak, to jedyna sensowna kara. Oczywiście najpierw powinien być torturowany. I nawet wygląd go nie obroni!
    Rozdział nie jest przyjemny pod względem fabuły, ale pod względem stylistycznym i każdym innym, wręcz przeciwnie. Nawet nie zauważyłam, że rozdział się skończył O.o Postaram się wytrwać do końca bloga, chyba, że moje zapędy się wyłączą i nie będę dawała rady. Ale... no nie mówmy na zapas. Ja jestem i będę! Nawet jak później nie będę mogła spać :3

    Kochana, życzę Ci mnóstwo weny po powrocie do domku. I udanych wakacji - rzecz jasna :))

    Mrs.Cross!

    OdpowiedzUsuń
  5. No faktycznie znowu mała przerwa.
    Ale rozdział był piękny, brutalny i mocny.
    Takie coś naprawdę lubię bardzo.
    Naprawdę zaimponowałaś mi tym rozdziałem chociaż mm wielką chęć uciąć Aleksowi to i owo. Nie zachowuje sie zbyt dobrze do Any.
    Czuje, że nie będzie miała łatwego życia przy nim a to może być dopiero początek.
    Aż boje się co bedzie dalej.
    pozostaje mi czekać co będzie dalej i pozdrowić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z jakiego filmu jest gif? Przydałby mi się do trailera ;-)
    No i doszło do gwałtu, co pokazało, że wampir, konkretnie ten jeden i zapewne nie tylko on jeden, nie liczy się z uczuciami takiego robactwa jakim jest człowiek, a już zwłaszcza, gdy ten jest kobietą.
    Wychodzi na to, że zamierza się nie tylko nią karmić, ale także ją wykorzystywać w sposób seksualny. Zaskoczyło mnie to, zwłaszcza, że opowiadania o takiej tematyce, gdzie takie chwile mają miejsce, raczej nie są często spotykane w internecie, a już zwłaszcza, gdy bohaterami są wampiry. Podoba mi się, że u ciebie wampir nie stracił fasonu, jest groźny, tak jak powinien być w końcu to bestia.
    Było (znowu nie wiem czy w tym czy w poprzednim rozdziale) "ignorować" dwa razy pod rząd i tak strasznie mi się w oczy rzuciło.
    Zastanawiam się co teraz zrobi dziewczyna, czy będzie miała siłę się z nim zmierzyć, spróbuje do niego zbliżyć, by choć odrobinę był dla niej łagodniejszy, czy otępieje lub np targnie się na swoje życie. Od razu mi to przypomniało historyjkę z mojego zeszytu, którą kiedy pewnie poprawię, gdzie niewolnica trafia do zamku takiego nieprzystępnego typa.
    Gratuluję opisów, były w sam raz - wyobraźnia zadziałała, ale jej nie zmęczyłaś xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa. Dużo bardzo dla mnie znaczą, a tej sceny bardzo się obawiałam. Nigdy nie opisywałam tak trudnych scen, a to opowiadanie to jest moje małe wyzwanie, któremu mam nadziej podołam i opiszę wszytko tak jak sobie to wyobrażam. :3
      Ale gif pochodzi z tego filmiku: https://youtu.be/TTUT_9wc4vk

      Pozdrawiam,
      Ice Queen

      Usuń
    2. Ja przepraszam za tak długą nieobecność. Postaram się jeszcze w ten weekend tu zajrzeć i nadrobić. Dla mnie to nawet lepiej, że jest tych rozdziałów już tyle, bo wolę się wczuć podczas czytania, niż być na bieżąco i czytać po krótkich fragmentach.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Opowiadanie, hmm.. świetne na swój sposób. Nie wiem dlaczego, ale nie czuję do niego wstrętu. Byłam przygotowana na to, że właśnie to się wydarzy.Alex niby jest potworem, ale nadal go lubię. Zrobił to co zrobił. No nie wiem, nawet jak to skomentować. Chcę więcej! Opis tego wszystkiego wyszedł Ci świetnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. WIEDZIAŁAM! BOŻE WIEDZIAŁAM! :D
    (Uwaga możesz pomyśleć, że jestem stuknięta)
    Kocham ten rozdział i kilka razy czytałam jedną i tą samą scenę. Już sama świadomość, że Ana ma być jego własnością, podpowiadała mi, że to nie będzie zwykłe oddawanie krwi ale takie...hmmm żeby nie było zbyt wulgarnie... hmm traktowanie jej jak swoją sukę, będzie na porządku dziennym! :D (tak miało nie być wulgarnie...) Co więcej, scena bardzo dobrze opisana. Nie żebym była jakimś specjalistą od sadomaso i ogólnie męskiej dominacji... ale widać było, kto tu ma władzę i że mała śmiertelniczka niestety musi się pogodzić z tym co dostała od życia. Jestem ciekawa, jak bardzo Alex będzie zły dla niej :D Co jej jeszcze zrobi, a skoro gwałcik był jedynie początkiem, to z utęsknieniem będę wyczekiwać tego co dalej :D
    Hm, czy Alexa można usprawiedliwić? Jak najbardziej tak! Otóż, kupił ją sobie, jest jego niewolnicą i niestety ale ma prawo zrobić z nią co zechce. Może ją nawet poćwiartować, albo uszyć z jej skóry ubranko dla kota albo nawet jedno i drugie. Nie wiem czemu, ale stoję murem za Alexem, bo kocham takie postacie jak on. Mam nadzieję, że nie stanie się tym dobrym :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń